Małe zlecenie, wielkie wyzwanie – kulisy pracy w gabinecie dentystycznym w Suszcu

Dodał Eryk Grzeszkowiak
czyszczenie gabinetu dentystycznego

Nasze ostatnie zlecenie, jakie wykonywaliśmy, to czyszczenie maszynowe płytek gresowych oraz czyszczenie i polimeryzacja wykładziny PCV w gabinecie dentystycznym. Nie były to duże powierzchnie — płytek było ok. 18 m², a wykładziny 16 m². Wydawać by się mogło, że praca będzie prosta i szybka, ale jak się okazało, wcale tak nie było, o czym za chwilę napiszę.

Pierwsze wrażenie: gościnność i dobra energia

Miejscowość, do której przyjechaliśmy, to Suszec. Przywitała nas przemiła pani (właścicielka), która od razu zaproponowała nam kawę i ciasto. Była bardzo gościnna i miła. Pogoda była wiosenna — kilkanaście stopni na plusie, pełne słońce. Byliśmy w dobrych nastrojach, pełni werwy do pracy.

Wyzwania przestrzenne – czyli kiedy każdy centymetr ma znaczenie

Jeśli chodzi o rozkład pomieszczeń, było bardzo ciasno i wąsko. Gabinet dentystyczny, w którym wykonuje się zabiegi, miał może ok. 14 m², plus aneks kuchenny ok. 2 m². To właśnie w tych pomieszczeniach mieliśmy czyścić wykładzinę i kłaść polimery. Płytki natomiast znajdowały się w korytarzu w kształcie litery L, a także w pomieszczeniu gospodarczym i toalecie. Tak więc było naprawdę ciasno.

Bardzo źle pracuje się na tak małych powierzchniach, szczególnie gdy dodatkowo stoi tam sprzęt medyczny i inne akcesoria. Łatwo coś zahaczyć, uszkodzić itd. Dodatkowo manewrowanie szorowarką w tak ciasnych pomieszczeniach jest uciążliwe. Ściany były świeżo malowane, więc trzeba było je dobrze zabezpieczyć i odpowiednio operować szorowarką, aby nie chlapać na boki.

Przebieg prac – krok po kroku

Pracę wykonywaliśmy w dwie osoby — ja i mój syn. Zaczęliśmy od odkurzenia posadzki oraz wyniesienia dość ciężkiej, metalowej szafy na zewnątrz budynku. Następnie przystąpiliśmy do czyszczenia maszynowego wykładziny w gabinecie. Po jej wyczyszczeniu zamknęliśmy pomieszczenie, żeby posadzka dobrze doschła, a woda odparowała.

czyszczenie posadzki Pcv

W tym czasie zabraliśmy się za czyszczenie płytek w toalecie i pomieszczeniu gospodarczym. Kiedy skończyliśmy, przeszliśmy do korytarza. Po wyczyszczeniu wszystkich płytek syn zajął się ręcznym doczyszczaniem miejsc, do których maszyna nie dotarła, oraz tych, gdzie stawialiśmy osłony na ściany. Ja w tym czasie przystąpiłem do nakładania pierwszej warstwy polimeru.

Po jej nałożeniu należało odczekać 30 minut przed aplikacją kolejnej. W tym czasie zrobiłem sobie przerwę na kawę, a po upływie pół godziny nałożyłem drugą warstwę. Następnie dwukrotnie przemyłem płytki czystą wodą. Po krótkiej przerwie nałożyłem trzecią warstwę polimeru. Gabinet był gotowy.

Problem, który zmienił wszystko

Kiedy zawołałem klientkę, aby obejrzała efekt, gabinet bardzo jej się spodobał. Jednak na płytkach zauważyła zacieki — wyglądały jak rozmazane plamy, widoczne tylko pod pewnym kątem, gdy padało światło dzienne. Próbowałem doczyścić te miejsca zarówno maszynowo, jak i ręcznie, ale bez efektu.

Po chwili dostrzegłem, że każda płytka wygląda identycznie. Pomyślałem więc, że to wada fabryczna, jednak klientka upierała się, że wcześniej tego nie było i że są to pozostałości po naszej chemii. Postanowiliśmy dokładniej się przyłożyć i na kolanach, przy użyciu mikrofibry i samej wody, domyć jedną płytkę. Okazało się, że po około 10 minutach i kilkunastu przetarciach płytka została doczyszczona.

Rozwiązanie – żmudna praca ręczna

Wtedy już wiedziałem, co nas czeka. Musieliśmy ręcznie doczyszczać każdą płytkę — po kilkanaście razy, naprzemiennie czystą wodą i suchą ściereczką z mikrofibry — aż do skutku. Po dwóch godzinach doczyściliśmy wszystkie płytki.

Co poszło nie tak?

Prawdopodobnie użyłem zbyt mocnego środka i spryskiwałem nim płytki w nadmiarze, przez co powstało dużo piany. Odkurzacz nie wypłukał dokładnie chemii, a mopem również nie udało się wszystkiego zebrać. Resztki środka wyschły i powstały zacieki bardzo trudne do usunięcia.

Pierwszy raz coś takiego mi się przydarzyło i dzięki temu jestem bogatszy o kolejne doświadczenie. Jak widać, nie było ani łatwo, ani szybko, ani przyjemnie. Całość zajęła nam 7 godzin pracy.

Jakiego sprzętu użyliśmy do wykonania usługi?

  1. Odkurzacz piorący z ssawą do podłóg twardych
  2. Szorowarka Orbot Vibe
  3. Dwa wiaderka
  4. Dwa mopy — jeden do zmywania podłogi, drugi do nakładania polimerów
  5. Zestaw ściereczek i szczotki ręczne do fug
  6. Maty zabezpieczające na ściany
  7. Pady oraz szczotka do szorowarki

Chemia, jakiej użyliśmy

  1. Środek do usuwania starych polimerów — Stripper Kiehl Li-Ex
  2. Polimer — Kiehl Thermodur (satynowy)
  3. Środek do czyszczenia płytek gresowych — Swish SP 150

Ile policzyliśmy za to zlecenie?

Tak naprawdę po wycenie i zakończeniu pracy zdałem sobie sprawę, jak tanio ją wyceniłem. Przy tak małych powierzchniach, ciasnych pomieszczeniach i innych niewygodach zwykle wyceniamy usługę od wykonanej pracy, a nie od metrażu. Są to też zazwyczaj wyższe kwoty, ale skoro podałem klientce cenę, dotrzymałem słowa i jej nie zmieniałem.

Finalnie za to zlecenie policzyliśmy 2100 zł netto. Mamy jednak w perspektywie kolejne zlecenia u tej klientki — zarówno w domu przy czyszczeniu płytek, jak i w gabinecie, gdy posadzka ponownie będzie wymagała odświeżenia.

Może Ci się spodobać

Dodaj komentarz